wtorek, 8 maja 2012

22.ROZDZIAŁ

Obudziłam sie około 10:00 . Nialla już tam nie było , wiec pomyślałam ze poszedł sobie coś zjeść ... Pobiegłam na dół prosto do kuchni ale tam nikogo nie było . Zaczełam się dzec na cały dom ale nikt nie odpowiadał . Zaczełam gonić jak głupia po domu ale nikogo nigdzie nie było . Poszłam do kuchni coś zjeść ale nie było nic w lodówce . Pobiegłam wiec do mojego pokoju i szybko sie  przebrałam i pognałam do sklepu . Szłam sobie drogą obok domu chłopców i pomyślałam ze moze tam wszyscy będą ... ale oczywiście nikogo nie było . Zdziwiona zaczełam panikowac ze coś im sie stało ... zaczełam dzwonic do wszystkich ale nikt nie odbierał nawet Niall . Postanowiłam nie panikować i sie uspokoić . Poszłam powoli do sklepu  . Pokupiłam rzeczy do jedzenia i wróciłam sie do domu . Dalej oczywiście nikogo nie było . Zaczełam robić jedzenie i nagle zaczął dzwonić telefon . Pobiegłam jak wariatka do niego ale to była mama:
- Hej córusiu ..
- Hej Mamo
- Wszystkiego Najlepszego !
- Co ? A jaka to okazja ?
- Twoje urodziny ... Zapomniałaś kiedy się urodziłaś ?
- Nie robisz sobie jaj no nie mamo ?
- Nie ! Jak ty do mnie mówisz ?
- Sory ... zapomniałam ... Dzięki za życzonka
- A co porabiasz?
- A jem sobie śniadanko a ty ?
- Właśnie jadę do pracy ...
- Aha ...
- Kończe skarbie jestem pod firmą
- Spoko Pa
- Pa
Odłożyłam słuchawkę i od razu napisałam do Nialla :
" Gdzie sie podzialiście ? Żyjecie ? Odpowiedz prosze ! :* "
Zaczełam jeść i dostałam smsa :
" Żyjemy ... Kocham cię :*"
Pomyślałam " Aha fajnie ... dalej nie wiem gdzie są ... " Odpisałam szybko :
" Ja cię też ... Ale gdzie jesteście i co wy robicie  ... ludzie ! Martwie sie ... "
" Nie martw się ... " - Odpisał a ja napisałam :
" Gdzie wy  kurde jesteście ?! "
Ale nie odpisał . Postanowiłam ten dzień spędzić sama ... nawet psa zabrali ... :/ Nie miałam nikogo ... Dzwoniłam i pisałam do wszystkich ... ale nikt nie odpowiadał ... Niall  już nie odpisywał . Postanowiłam się nie przejmować i spędzić miło ten dzień . Położyłam się na kanapie i paczką orzeszków i zaczełam jeść i w końcu mnie to zmęczyło i zasnęłam ...

Obudził mnie dźwięk komórki  to był Liam :
- Hej Amy przyjdz szybko do naszego domu ... Niall chyba umiera ...
- Co mu sie stało ?
- Mówi ze sie zle czuje ... czekaj ... teraz zemdlał chodz tu szybko !
- Zaraz bede - powiedziałam z przerażeniem w głosie ...
Pobiegłam najszybciej jak potrafiłam do domu chłopców ... weszłam bez pukania . Było ciemno zaczełam wołać na cały dom :
- Gdzie jesteście ludzie ?!
- W salonie - ktoś powiedział
Weszłam szybko do salonu a tam ktos oświecił światło . Zaczeli śpiewać sto lat i wogóle ... ja zaczęłam się śmiać . Wtedy podszedł do mnie Niall zdrowy i wesoły . Pocałował mnie i powiedział :
- Wszystkiego najlepszego skarbie !
- Dzieki !
- Prosze to twój prezent od nas wszystkich - powiedział mi podając mi jakies bilety
Było ich aż 10 . Fajnie :D
- Co to ?
- Bilety do Włoch  na wakacje dla naszej całej 10 ... a tam to ja mam dla ciebie prezent
- Jasne ...
- Tak ale to niespodzianka
- Rozumiem ... Dziekuje wam wszystkim ! Bedzie super - powiedziałam przytulając sie do wszystkich . Po chwili zaczeliśmy oczywiście znowu gadać o wszystkim . Bedziemy wyjeżdżać po jutrze ... więc jutro ostatni dzien w Londynie :D . Ale bedzie tam super . Opiliśmy sie jak zawsze .... :D Nawet nie pamiętałam czy trafiłam do łóżka ...:D







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz